CZY MOŻNA MIEĆ MNIEJ?

Dom jest energetycznym przedłużeniem naszego fizycznego istnienia i odzwierciedla wszystkie aspekty życia. Wszystkie posiadane przez nas przedmioty reprezentują jakieś przejawy naszej psychiki i emocjonalności. Nic więc dziwnego, że pozbywanie się zbędnych rzeczy bywa żmudnym procesem, skoro polega na uwalnianiu pewnych myśli i uczuć. Pytanie brzmi: czy twoje połączenie emocjonalne z konkretnym przedmiotem jest wciąż żywe, czy też może jego termin ważności już dawno minął? Czy dana rzecz cię wspiera, czy też blokuje?

Chcemy coraz więcej rzeczy, kupujemy coraz więcej, ponieważ mamy dostęp do przedmiotów właściwie z całego świata, nic więc dziwnego, że dajemy się ponieść szałowi nabywania. Zakupy mają w sobie coś z kompulsji, bywa, że decydujemy się zbyt szybko, a ograniczenia czasowe promocyjnych produktów wzmagają ten proces. Ostatecznie kurier zna na pamięć nasz adres, a my dopiero po dostawie zastanawiamy się, gdzie rzecz znajdzie swoje miejsce. Tisha Morris w książce „Mieć mniej” przytacza statystyki, z których wynika, że amerykański dom zwiększył się trzykrotnie w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, a przechowywane jest w nim około 300 000 przedmiotów. A jakie nieruchomości najczęściej dokupują Amerykanie? Przestrzenie magazynowe. Zbieractwo w lekkiej formie, nie jest wyjątkiem, stało się regułą. Inną kwestią jest to w jaki sposób traktujemy przedmioty, które nabywamy i czy potrafimy się z nimi rozstać? Czy problemem jest brak czasu na porządki, czy może to emocjonalne przywiązanie każe nam odkładać kolejne kartonowe pudełka?

CZEGO GROMADZĘ NAJWIĘCEJ?

Jeżeli już gromadzimy rzeczy, to oczywiście wszystkiego mamy dużo, ale też pojawiają się skłonności do posiadania jeszcze więcej w konkretnym obszarze np. kosmetyki czy buty. Jak się okazuje analiza takiego obszaru może sporo o nas powiedzieć, a przede wszystkim pomóc z poradzeniem sobie ze zbieractwem i z problemem. Autorka wyróżnia: Królową Piękności, Zaradnego Pragmatyka, Człowieka Sukcesu czy Dobrą Matkę. Chyba domyślasz się jakie obszary królują w ich życiu. Czy ty też możesz się nazwać którymś z twórczych tytułów? Weźmy pod lupę Dobrą Matkę.

Dobra Matka nie wyrzuca zbędnych zabawek dziecka, ba, kupuje kolejne. Boi się rozpaczy dziecka po odebraniu części zabawek z którymi tak mocno jest związany. Opór jest czymś naturalnym, zwłaszcza jeśli dziecko jest przyzwyczajone do posiadania dużej ilości przedmiotów. Jednak często po segregacji, okazuje się, że nie brakuje mu żadnej z wyrzuconych zabawek. To nasz lęk blokuje nas przed nauką dziecka organizacji i porządku. Może warto spojrzeć na to w inny sposób. W dzieciństwie kształtują się postawy, które mają znaczenie w dorosłym życiu. Podoba mi się argument Tishy:

W ten sposób dasz mu coś, co przyda mu się do końca życia – nauczysz je korzystania z naturalnego przepływu poprzez odpuszczanie sobie pewnych rzeczy i otwieranie się na nowe. (…) Jeśli ciągle ulegamy ich kaprysom i kupujemy im mnóstwo rzeczy, oznacza to, że próbujemy zrekompensować sobie lęk, że nie jesteśmy wystarczająco dobrymi rodzicami.

Przyznaj się, zdarza ci się tak pomyśleć, kiedy chcesz odmówić przy sklepowej półce? Trafne spostrzeżenia i opisy naszych nawyków nabywania rzeczy, tworzą postaci, w których każdy się odnajdzie, albo kogoś sobie bliskiego. To co nas powstrzymuje przed organizacją przestrzeni to, w naszym mniemaniu, dobre argumenty. Kolejna część książki, poświęcona jest tym najpopularniejszym. Prezentu nie wypada wyrzucić, a co jeśli ktoś zapyta? Teczki z rysunkami z plastyki dziecka, z każdego roku, trzeba zostawić bo to pamiątka. Spódnicę przeszyje albo do niej schudnę. A tą zabawkę naprawię przecież. Cała masa wspaniałych wymówek, żeby nie wyrzucić i później przypadkiem nie żałować.

ANALIZA ZROBIONA,  CO TERAZ?

Książka w większości pokazuje nam absurd sytuacji gromadzenia i pomaga w zrozumieniu emocjonalnych, ale też kulturowych więzi z przedmiotami. Dzięki niej patrzysz na swoje rzeczy przez pryzmat swoich lęków, emocji i przeszłych doświadczeń. Masz możliwość, aby sporo się o sobie dowiedzieć analizując obszary największych „zgromadzeń”. Ostatecznie jednak trzeba podjąć się największego wyzwania, sprawić by mieć mniej. Od czego zacząć?

  1. Wyznaczenie ulubionego obszaru w domu. Nie do sprzątania, ale do odpoczynku w trakcie.
  2. Prośba o pomoc. Konsultanta lub przyjaciela.
  3. Od najłatwiejszych miejsc i obszarów do części bardziej skomplikowanych i gęściej wypełnionych. Spontanicznie lub systematycznie.
  4. Lista kolejnych kroków.
  5. Uważność na rzeczy i na emocje.
  6. Czas i spokój.
  7. Materiały i pomysł. Odpowiednie pudełka, miejsca do oddania rzeczy.

Podejście Tishy Morris do uporządkowania swojej przestrzeni jest zupełnie inne niż większości poradników. Skupiamy się w nich na organizacji i najlepszych narzędziach do sprzątania. Książka „Mieć mniej” sprawia, że sprzątanie wprowadza nową, lżejszą energię do twojego życia. Dokładnie wiesz dlaczego pozbywasz się tych rzeczy, nie tylko ze względu na zagraconą przestrzeń i brak miejsca. Książka uczy uważności i świadomości na temat tego co wypełnia naszą najbliższą sercu przestrzeń – nasz dom. Zanim zaczniesz wiosenne porządki, przeczytaj koniecznie książkę i popracuj z cieniem w przestrzeni.

 

Anna Paluch
Previous

„Aby schudnąć, nie przyjmuję insuliny” - o tym, czym jest diabulimia i jakie są jej konsekwencje. Zapraszamy na konferencję "Rozmiar w umyśle"

Next

PRZEPIS  NA DŁUGOWIECZNOŚĆ. CZY MASZ SWOJE IKIGAI?

About Author

Anna Paluch

Jestem psychodietetykiem, ciągle czerpiącym z obu dziedzin. Jedzenie pełni tak wiele funkcji psychologicznych, że nie można tych dziedzin rozdzielać przekonując do zmiany nawyków żywieniowych. Ważniejsze od liczenia kalorii jest poszukanie odpowiedzi na pytanie: dlaczego jem? Odczarowuję psychologię w kontekście diety. Wiem o czym mówię, bo sama to przerabiałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Check Also