rezyliencja

REZYLIENCJA. DLACZEGO NIEKTÓRZY LEPIEJ RADZĄ SOBIE Z PRZECIWNOŚCIAMI LOSU?

Odporność psychiczna, wewnętrzna siła, przystosowywanie się do trudnych warunków, rezyliencja. Bez względu na nazwę niektórzy z nas posiadają w sobie tę moc przetrwania osobistego trzęsienia ziemi. Tacy się rodzimy? Czy można się tego nauczyć?

Można powoływać się na przykłady osób publicznych, których historie czytamy w gazetach, ale z pewnością wielu z nas potrafi znaleźć w swoim otoczeniu osoby, które na podobną trudną sytuację reagują odmiennie. Nie wszyscy przecież wojskowi uczestniczący w wojnach czy misjach wracają do domu z zespołem stresu pourazowego. Nie wszyscy, którzy stracili pracę, tracą sens życia i popadają w alkoholizm. Nie wszystkie wdowy, które zostały same z dziećmi, popadają w depresję.

W psychologii popularne ostatnio stało się właśnie pojęcie rezyliencji, a coraz więcej książek uczy nas, jak kształtować w sobie spokój i siłę, jak radzić sobie z przeciwnościami losu. Rezyliencja, według autora książki „Siła rezyliencji” Glenna R. Schiraldiego, jest zestawem cech – wrodzonych, ale na szczęście też nabytych – które umożliwiają człowiekowi odpowiednie reagowanie na przeciwności. Jest to zdolność do zapobiegania zaburzeniom związanym ze stresem, szybsze i pełniejsze dochodzenie do siebie po doświadczeniu stresu oraz poprawa sprawności umysłowej i funkcjonowania w różnych sferach życia.Zdaniem autora, bez pewnej dozy rezyliencji nie bylibyśmy w stanie przetrwać na świecie, dlatego jest to nasze podstawowe wyposażenie – nasza w tym głowa, czy potrafimy je wykorzystać  i rozwijać z wiekiem.

Rezyliencja jest niezwykle ważna, biorąc pod uwagę, że coraz więcej osób zapada na choroby związane ze stresem, wypalenie zawodowe, czy depresję. 350 mln ludzi choruje na depresję, najczęściej diagnozowaną w przedziale wiekowym między 20-40 lat. Choruje 2 razy więcej kobiet niż mężczyzn, a w Polsce problem dotyka 1,5 mln ludzi. Ponad 80% Polaków dotkniętych depresją to osoby w wieku 30-59 lat. Według WHO depresja stanowi czwarty najpoważniejszy problem zdrowotny na świecie, w roku 2020 będzie drugim najpoważniejszym problemem zdrowotnym świata, a już teraz depresja stanowi najpoważniejszą przyczynę zaburzeń w życiu ludzi.

Biorąc pod uwagę wpływ stresu, nie tylko na nasz umysł i sposób funkcjonowania, ale również na kondycję ciała, ważny jest też tutaj kontekst medyczny w zapobieganiu lub minimalizowaniu skutków chorób. Problemami, w których powstawaniu znaczącą rolę odgrywa stres, są: zaburzenia stresowe pourazowe, depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia snu, zaburzenia odżywiania, problemy w relacjach. Warto zwrócić uwagę, że rezyliencja to także rozwój i utrzymywanie optymalnego dobrostanu, dlatego każdy powinien ją wzmacniać.

CZŁOWIEK ODPORNY PSYCHICZNIE, CZYLI JAKI?

Badania przeprowadzone na ludziach o dużej rezyliencji, na tzw. greatest generation (osobach urodzonych w czasach wielkiego kryzysu w latach 1929-1933) walczących w II wojnie światowej, pokazały, że można sobie dobrze radzić w stresie na bieżąco, ale też mieć mniejszą odporność na pewnych, trudnych etapach i wracać do równowagi  w późniejszym czasie. Czym charakteryzują się osoby o dużej rezyliencji, nad czym i my możemy popracować dzięki osobistemu treningowi rozwojowemu? Przede wszystkim są to osoby o dużym poczuciu autonomii, spokoju, racjonalnie myślące. To optymiści z dużym poczuciem własnej wartości, z poczuciem humoru, ciekawi świata i towarzyscy, ze zdolnością adaptacji, ale też wierzący, mający zdrowe nawyki. To, co charakterystyczne dla rezyliencji, ale też budzące nadzieje, to jej zmienność i elastyczność, występowanie w kontinuum. Pozwala to stwierdzić, że każdy z nas jest rezylientny, ale nie w każdych okolicznościach, i nikt nie jest w tej dziedzinie doskonały. Jak pisze G.R. Schiraldi: „Niemal każdy, bez względu na wiek, może nauczyć się, jak być rezylientnym. Najlepiej rozwinąć w sobie rezyliencję, zanim dojdzie do jakiegoś kryzysu. Czasami przeciwności losu mobilizują nas do zebrania się w sobie i sięgnięcia po zasoby, o których nie wiedzieliśmy, że je posiadamy. Niekiedy patrząc wstecz, czerpiemy naukę z trudnych doświadczeń i jesteśmy w stanie na późniejszych etapach życia »wziąć się w garść«, rozpoznać swoje słabości i przekuć je w swoją siłę”.

Warto to robić, ponieważ badania przeprowadzone na Uniwersytecie Maryland pokazują, że wzmacnianie rezyliencji poprzez ćwiczenia zwiększa jej poziom i wpływa na wzrost poczucia szczęścia, optymizmu, poczucia własnej wartości i ciekawości, a także redukuje objawy depresji (Schiraldi, Jackson, Brown, Jordan, 2010; Sullivan, Brown, Schiraldi, 2013). Wzmacnianie rezyliencji opiera się na pozytywnej neuroplastyczności mózgu. „Zmienianie umysłu na lepsze oznacza zmienianie mózgu na lepsze” jak pisze w książce „Rezyliencja” Rick Hanson, autor bestsellera „Szczęśliwy mózg”. Uczenie się na bazie własnych doświadczeń, ale też ćwiczenie np. większej uważności czy współczucia, to proces nauki jak każdej innej umiejętności. Dlatego tak ważne jest praktykowanie, by tworzyć i rozwijać swoje zasoby mentalne. Można to robić z minimalnym nakładem czasu i energii, wplatając ćwiczenia   w schemat dnia, podobnie jak naukę gry na gitarze, czy nowego języka.

JAK KSZTAŁTOWAĆ W SOBIE SIŁĘ I WZMACNIAĆ REZYLIENCJĘ?

Rick Hanson w swojej książce „Rezyliencja. Jak ukształtować fundament spokoju, siły  i szczęścia” wychodzi z założenia, że zasoby, wewnętrzne siły, nad którymi warto pracować, mają pomóc nam zaspokoić podstawowe potrzeby. Ich niezaspokojenie prowadzi do stresu, frustracji i obniżenia naszego ogólnego dobrostanu. Autor opiera się na naszych trzech podstawowych potrzebach: bezpieczeństwa, satysfakcji i więzi – są one w nas mocno zakorzenione od wieków. Jak zaspokajamy te potrzeby? Poprzez ich rozpoznanie, co jest prawdziwe, zapewnienie sobie zasobów, regulację myśli, uczuć i działań oraz właściwe odnoszenie się do innych i do świata. Na podstawie tych powiązań autor stworzył 12 sił wewnętrznych, których rozwijanie pomoże wyjść naprzeciw przeciwnościom losu ze spokojem, miłością, poczuciem szczęścia. Jakie siły, zdaniem Hansona, są najważniejsze we wzmacnianiu rezyliencji? Są to: współczucie, uważność, uczenie się, siła charakteru, wdzięczność, wiara w siebie, spokój, motywacja, bliskość, odwaga, aspiracja i szczodrość. Szczodrość jest ostatnią siłą do rozwinięcia, ponieważ „rozwijanie dobra w sobie pozwala ci coraz więcej dawać innym”.  Autor w swojej książce poświęca każdy rozdział kolejnym siłom, podając czytelnikowi praktyczne wskazówki do pracy własnej.

Weźmy pod lupę wiarę  w siebie. By rozwijać w sobie tę siłę, warto przyjrzeć się swojemu wewnętrznemu krytykowi. U większości z nas krytyczna postawa jest często przesadzona, wypominamy sobie błędy, obwiniamy się o porażki, popadając w bezsilność. A wystarczy być bardziej uważnym wobec tego samokrytycyzmu. Nie besztaj się bezwiednie, nie popadaj w gniew bez naprawdę dobrego uzasadnienia. Ważne jest, aby mieć w sobie samokrytycyzm, ale nie być samokrytykiem. Jest w tym subtelna różnica, która wyraża się w konstruktywnej refleksji zamiast w wiecznym obwinianiu. Wyjdźmy naprzeciw, zamiast na krytyku skupmy się na żywicielu. Nasz wewnętrzny żywiciel żywi się wszystkimi aktami troski i opieki, które uzyskujemy od innych w toku życia. Rich Hanson zachęca do stworzenia swojego wewnętrznego „komitetu opiekuńczego” ze swoim wsparciem i mądrością, w jego skład mogą wchodzić: partner, rodzice, przyjaciel czy… Gandalf z „Władcy Pierścieni”. Należy też pamiętać, by każdego dnia rejestrować chwile, w których inni zauważają, że jesteśmy dobrym człowiekiem, naszą przyzwoitość czy kompetencje. My sami musimy w sobie zauważać te cechy, które zauważylibyśmy z łatwością u innych. Zbudowanie w sobie takiej wewnętrznej poduszki bezpieczeństwa, z głasków od innych i własnego usilnego upewniania się w swojej kompetencji jako człowieka, będzie tarczą na gorsze dni, kryzysy i pozwoli niwelować poziom stresu.

Rezyliencja to nie tylko modne, psychologiczne słowo. To mądra koncepcja, która szczególnie do mnie trafia, ponieważ kładzie nacisk na budowanie zasobów, czasem ich odkrywanie. Nacisk na rozwój, który stanowi zabezpieczenie przed konsekwencjami współczesnych wymagań i presji, wszechobecnym stresem i jego następstwami. Marzy mi się, aby takie programy przerabiać na lekcjach wychowawczych w szkole!

rezyliencjarezyliencja

                                                                  1/2

Anna Paluch
Previous

ŻAŁOBA – WAŻNY, TRUDNY MOMENT

Next

AUTOTERAPIA: EKSPRESYWNE PISANIE

About Author

Anna Paluch

Jestem psychodietetykiem, ciągle czerpiącym z obu dziedzin. Jedzenie pełni tak wiele funkcji psychologicznych, że nie można tych dziedzin rozdzielać przekonując do zmiany nawyków żywieniowych. Ważniejsze od liczenia kalorii jest poszukanie odpowiedzi na pytanie: dlaczego jem? Odczarowuję psychologię w kontekście diety. Wiem o czym mówię, bo sama to przerabiałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Check Also