wypalenie

Czy o stresie napisano już wszystko? „Wypalenie” udowadnia, że nie!

Kolejna książka o stresie, pomyślałam zaczynając lekturę. I choć wciąż chętnie sięgam po każdą książkę w tym temacie, miałam wrażenie, że temat powoli się „wypala”. I to właśnie „Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu” sióstr Nagoski udowodniło mi jak bardzo się mylę. Inne podejście do tematu, perspektywa poniekąd feministyczna, to właśnie sekret wartościowej książki, mimo popularnego tematu.

Życiowe wypalenie kobiet

Pierwszym dobrym zabiegiem było zwrócenie uwagi nie na sam stres, ale wypalenie, które się z nim wiąże. Wypalenie kojarzy nam się z intensywną pracą zawodową i zbyt długo trwającym napięciem związanym z aktywnością zawodową. Tymczasem autorki książki zwracają uwagę na nasze, kobiet wypalenie życiowe związane również z bardzo aktywnym spełnianiem się w wielu rolach.

To poradnik dla kobiet o problemach ze stresem dotyczących kobiet. To jeden z wyróżników, bardzo zresztą wartościowych, tej książki. Stres życia codziennego, który narasta i wzmacniany jest przez nałożone role i oczekiwania doprowadza kobiety do wyczerpania. A mimo tego stanu mają problem z przyjęciem pomocy i zwróceniem uwagi na siebie, swoje potrzeby. Dzięki historiom kobiet, które doświadczyły wypalenia, a którym towarzyszymy na kartach książki, orientujemy się, że problem może dotyczyć każdej z nas. Prawdopodobnie dotyczy nas na różnych etapach życia. Czas przeskanować nasze ciała i umysły i nie pozwolić na to by wypalenie nas dopadło. Lepiej zapobiegać niż leczyć, co widzimy na przykładach bohaterek książki.

Jakie ciekawe koncepcje  zostały opisane w książce?

„Syndrom istoty dającej”

Zostałyśmy nauczone i przyzwyczajamy się, że potrzeby i problemy innych osób zawsze są ważniejsze od naszych. Kiedy już pomożemy wszystkim, dogodzimy każdemu mamy czas dla siebie. Okazuje się jednak, że tego czasu nam brakuje, bo zawsze ktoś inny jest ważniejszy. Z jednej strony to kultura powinności i wychowanie doprowadziły do pełnej akceptacji przez kobiety takiego stanu. Bez względu na to jakie role pełnimy, zawsze powinnyśmy starać się bardziej. Mamy być ta dobrymi matkami jak inne kobiety, musimy starać się bardziej, robić więcej by „dorównać” w sferze zawodowej mężczyznom. Zawsze dawać od siebie więcej! Dopóki nie zrozumiemy, że nie można pozwolić sobie na wyczerpanie wszystkich swoich zasobów nic się nie zmieni. Wciąż nie doceniamy, że ofiarowanie siebie, swojego czasu i energii wcale nie oznacza, że ta energia do nas wróci. Musimy przede wszystkim siebie traktować w taki sposób, jak traktujemy innych, z taką samą uwagą i troską. Jak swoją najlepszą przyjaciółkę, a nie największego wroga. Czy swojej przyjaciółce mówimy takie okropieństwa na jej temat jak sobie przed lustrem?

Konglomerat bikini

Tak autorki nazywają te wszystkie nierealne oczekiwania wobec naszych ciał i wyglądu, które w dużej mierze  odpowiadają za wysoki poziom stresu w naszym życiu. Z jednej strony nie chcemy się temu poddawać i walczymy o wolność i akceptacje dla ciał, jednocześnie nie szczędząc uwag innym kobietom. Wpadamy w błędne koło stereotypowego myślenia. Warta setki miliardów dolarów branża, której nasze niezadowolenie z ciał jest tak bardzo potrzebna ma się dobrze i będzie się miała, możemy pracować tylko nad naszym własnym podejściem. Przecież fajnie by było być szczupłą. Rozdźwięk między akceptowaniem swojego ciała a chęcią zmiany jest powszechny i racjonalny. Trzeba „tylko” wyzbyć się stygmatyzacji opartej na tej potrzebie dopasowania się w ideał, którego nie da się przecież zdefiniować. W książce pojawia się świetny cytat aktywistki Jest Baker: ” kiedy gruba dziewczyna, która nie pracuje nad sobą, nie próbowała poprawić swojego ciała, nie interesuje się ani trochę doktryną, którą my wszyscy fanatycznie wyznajemy, wstaje i mówi: „Jestem szczęśliwa!” … totalnie nam odp…… . Bo ta dz….. złamała zasady. (…) Umyślnie czy nie nas okradła. I praktycznie odebrała sens trwającej całe nasze życie pracy.”

Siła wsparcia

Potrzeba bliskości z innymi ludźmi jest tak ważna i naturalna jak jedzenie czy sen. Wciąż jednak mamy problem z korzystaniem ze wsparcia, bo przecież nie chcemy tracić niezależności. Tak naprawdę stworzono nas do oscylowania między więzią a autonomią. Działamy na siebie wzajemnie, regulujemy się, to naturalne i dobre. Wiele z rodzajów więzi generuje energię, która jest nam tak potrzebna do walki ze stresem codziennym i sytuacjami, które go generują. Smutek, złość, różne nieprzyjemne emocje często są tak naprawdę wołaniem o wsparcie, są odmianą samotności. Szukanie więzi, niekoniecznie relacji miłosnych, ale przyjacielskich może być ogromnym wsparciem w walce z wypaleniem.

Wartość odpoczynku

Autorki przedstawiają zasadę 42%, a więc tyle czasu w ciagu doby powinnyśmy poświęcać odpoczynkowi, aby czuć radość z życia i nie dać się wypaleniu. To ponad 10 godzin. Oczywiście wliczamy w to sen, który powinien nam zając około 7-8 godzin. Jak znaleźć czas na więcej? To możliwe jeżeli wyłączymy z codziennej aktywności te zajęcia, które tylko zajmują nam czas, a zastąpimy je wydarzeniami, które wzmocnią naszą regeneracje. Możesz też spróbować zastosować zasadę 42% w perspektywie tygodnia, to będzie duże ułatwienie. Jednak warto sobie uświadomić jakie czynności wpływają na nasz odpoczynek, wtedy łatwiej doliczyć się tych 10 godzin. Tak, trzeba będzie nauczyć się odpuszczania.

„Wypalenie” to książka nie tak oczywista jak mogłoby się wydawać i to jej duża siła. Poradnik skierowany  do kobiet w temacie stresu codziennego jest bardzo potrzebny, bo mimo wszystko, nasze funkcjonowanie w zakresie pełnienia różnych ról różni się od mężczyzn i potrzebujemy wsparcia, które bierze pod uwagę te odmienności. To nie jest książka agresywnie feministyczna, oskarżycielska. To szukanie rozwiązań naszych kłopotów z wzięciem pod uwagę kultury i różnic płciowych, a od tego nie możemy uciec. I choć stres jest uniwersalny, jak zauważysz po lekturze tej książki, generowany jest przez zupełnie różne czynniki. 

„Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu.” Dr Emily Nagoski, Amelia Nagoski, wyd. Czarna Owca

wypalenie

Anna Paluch